„Malarstwo historyczne Jana Matejki w Zamku Królewskim w Warszawie”

W poniedziałek 29 stycznia, razem z klasą VII pojechaliśmy na wycieczkę do Zamku Królewskiego w Warszawie. Tematem spotkanie w tamtejszym muzeum było malarstwo historyczne Jana Matejki oraz zrozumienie jego obrazów.
         Po wejściu do budynku przewodnik wzbudził w nas lekki lęk swoim zdyscyplinowanym zachowaniem oraz stanowczym głosem. Po rozebraniu się w szatni weszliśmy po schodach na piętro do pomieszczenia z obrazem Jana Matejki pt. „Rejtan”. Wykładowca rozpoczął od przedstawienia nam działa malarskiego. Wytłumaczył, jak malarz namalował poszczególne postacie. Zrobił to tak, aby zwracano uwagę głównie na zdrajców ojczyzny. Płótno przedstawiało posła Tadeusza Rejtana, który swoim ciałem zablokował wyjście z sali po uchwaleniu dokumentu oddaniu części polskiej ziemi Rosjanom.
Przewodnik pokazał nam również technikę malowania postaci stosowaną przez Jana Matejkę. Artysta malował je, zaczynając od zaznaczenia białej lub czerwonej plamy pośrodku postaci, jej ubrania.
Pan wskazał nam również elementy dzieła, których my nie widzieliśmy. Poseł Szczęsny Potocki i hetman Branicki byli pełni wstydu za to, co zrobili. Jeden patrzył na swoje buty, drugi łapał się za głowę, ponieważ obaj zrozumieli, że popełnili błąd. Rosjanie przekupili ich, by przekonali sejm, że doskonała decyzję będzie przekazanie połowy polskiej ziemi Cesarstwu Rosyjskiemu.
Chwilę później zaczęliśmy omawiać kolejne płótno Jana Matejki, przedstawiające scenę z dnia uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Ono również zostało dokładnie omówione przez prowadzącego.
Podczas opisywania przewodnik używał wielu porównań, personifikacji i anegdot. Ponadto, by dobrze pokazać jakąś scenę wcielał się w postacie z obrazów, modulując swój głos i pokazując je mimiką twarzy. Dzięki tym zabiegom i popularnonaukowemu językowi opowiadane przez przewodnika historie nie były nudne ani monotonne. Pan, przedstawiając życie Jana Matejki, opowiadał wiele anegdot z życia twórcy, które urozmaicały opowieść.
Podczas jego wykładu stres wywalany dyscypliną minął, ponieważ przewodnik do swojej prelekcji dodał elementy humorystyczne i wprowadził język potoczny., czym rozładował początkowe napięcie.
Była to jedna z niewielu lekcji muzealnych, na której nie było nudno.
 Tomek Ch. i Kuba Ł., kl. VI
Reklamy