Wielkanoc w Dworze Strzyżew

Wczoraj, 11 kwietnia, uczniowie klas 4 – 6 pojechali na całodzienną wycieczkę do Dworu Strzyżew, położonego tuż obok Żelazowej Woli. To odrestaurowany, pochodzący z XVIII w. folwark, na terenie którego znajdują się sad, łąki, warzywniak, stare drzewa, tuż obok – las.

We dworze kultywowane są dawne tradycje polskiego domu: obyczaje, jedzenie, zabawy …, dlatego wydawał się doskonałym miejscem do tego, by nasi uczniowie poznali staropolskie zwyczaje wielkanocne.

Do Strzyżewa jedzie się drogą prowadzącą z Warszawy do Sochaczewa. Po drodze mija się niewielkie Leszno, które znają kibice piłkarscy. W tym mieście chodził do podstawówki Robert Lewandowski. Pani przewodnik pokazała dzieciom szkołę, w której się uczył.

Potem zajechaliśmy do Strzyżewa. W progu dworu powitali nas bardzo mili gospodarze. Zaprosili do środka i opowiedzieli o tym, co będziemy robić. Następnie zaprosili nas na wielkanocne śniadanie. Wszyscy zasiedli wokół stołu, na którym nie zabrakło potraw z jajkiem i kiełbasą w roli głównej. Dla tych bardziej wybrednych były kanapki z nutellą.

Po śniadaniu uczniowie podzieleni na trzy grupy pod opieką pań pracujących we dworze zajęli się przygotowaniem do Świąt Wielkanocnych. Podczas wspólnego tworzenia pisanek wysłuchali opowieści o tradycji ich tworzenia i zdobienia. Wygląd pisanki Julki z VI klasy zaskoczył panią prowadząca. Powiedziała, że jeszcze nigdy nikt nie zrobił pisanki przypominającej czarnego kota.

Gdy jedna grupa ozdabiała jajka – druga w folwarcznej kuchni wyrabiała drożdżowe ciasto na wielkanocne zajączki. Ładnie uformowane znalazły się w piecu. Niektóre po upieczeniu przypominały bochenki chleba, ale w smaku były wyśmienite. W kuchni dzieci dowiedziały się też, że kiedyś zajączek przynosił znacznie więcej prezentów niż św. Mikołaj J

Trzecia grupa siała rzeżuchę i wykonywała z papierowych serwetek niewielkie kwiatki, które potem ozdobiły omiotki, czyli ozdoby z gałązek, bukszpanu i bibuły, które służyły do wymiatania z domu zimy.

Potem nastąpiła zmiana stanowisk… i jeszcze jedna…. Wszyscy uczniowie mogli pochwalić się samodzielnie wykonanymi pisankami i omiotkami, upieczonymi zajączkami drożdżowymi, zasianą rzeżuchą, czyli pełną gotowością do Świąt Wielkanocnych.

Na koniec nie zabrakło niespodzianki. W ogrodzie folwarku ukryty został kosz z pisankami. Zadaniem wszystkich uczniów było go znaleźć. Dzieci rozbiegły się po ogrodzie, w którym widać było oznaki prawdziwej wiosny – zieleniła się trawa, żółciły forsycje. W szukaniu kosza słodkości przeszkadzał silny wiatr. Julka z V klasy odnalazła prezent od zajączka w ruinach znajdujących się w ogrodzie. Nastąpił sprawiedliwy podział słodkości – każde dziecko po jednym jajeczku, klasa piąta po dwa, a szczęśliwa znalazczyni – po trzy.

Do Warszawy wracaliśmy pełni wrażeń, „na bogato” – z torbami i plecami wypełnionymi pisankami, rzeżuchą, bułeczkami drożdżowymi oraz z wiedzą o wielkanocnych tradycjach, która pomoże nam w następnym roku samodzielnie przygotować się do tych wiosennych świąt.

Reklamy